Niewzruszony i kamiena jego twarz
Zresztą, póki potrzeba było kogoś zręcznego do per¬traktacji z mocarstwami, nikt nie mógł być przydat-niejszy dla Bonapartego niż Talleyrand. Niewzruszony wyraz twarzy i kamienne milczenie, gdy tego wymagała potrzeba, bezczelność znakomicie dozowana, gdy tego wymagały okoliczności, i grzeczne, uwodzicielskie maniery, kiedy chciał przywrócić dobre poczucie tym, którym sprawiało przykrość, że muszą się gniewać, 1 którym pilno było odnaleźć spokój — to przecież o wiele więcej niż trzeba, aby zjednać sobie wszystkich książąt niemieckich, jakich może objąć Związek Reński. Co za żałosny widok stanowili ci wszyscy wielcy pano¬wie, kiedy usiłowali jeszcze takimi pozostać, a równo¬cześnie prześcigali się w nikczemnościach znalazłszy się w obliczu człowieka, którego piękne nazwisko do¬gadzało przynajmniej ich miłości własnej! Obecnie cała ta ostrożność jest niepotrzebna, gdyż potęga osiągnęła taki punkt, że zbyteczne są wszelkie subtelności.
| |