Większością głosów wybrano już jako kandydata do senatu człowieka, który nie podobał się Pierwszemu Konsulowi. — Daunou, światłego i uczciwego republikanina, bynajmniej nie budzącego jednakże lęku. Ten wybór wystarczył, by Pierwszy Konsul zdecydował się na eliminację Trybunatu, to jest na usunięcie jednego po drugim, według wskazań senatorów, dwudziestu, najenergiczniejszych członków zgromadzenia i na zastąpienie ich dwudziestoma ludź¬mi oddanymi rządowi. Z osiemdziesięciu pozostałych, czwarta część musiała co roku przejść ten sam zabieg. W ten sposób wskazano im, jak mają postępować, by zatrzymano ich na stanowiskach, to znaczy, by pozosta¬wiono im piętnaście tysięcy liwrów rocznego dochodu. Pierwszy Konsul chciał bowiem jeszcze przez jakiś czas zachować to okaleczone zgromadzenie, które przez dalsze dwa lub trzy lata miało maskować akty ty¬ranii.
Wśród usuniętych trybunów znajdowało się kilku moich przyjaciół, ale mój pogląd był w tym względzie niezależny od moich uczuć. Możliwe, że byłam jednak rozdrażniona niesprawiedliwością, która spotkała bliskie mi osoby, i chyba pozwoliłam sobie na kilka sarka¬stycznych uwag na temat hipokryzji, z jaką interpreto¬wano nawet nieszczęsną konstytucję, starając się, by nie przedostał się do niej najlżejszy powiew wolności. | |
|